Pokaż nam swoją przygodę
z harcerskiej drużyny

Har­ce­rzem jest się przez całe życie! Dołącz do spo­łecz­no­ści przy­ja­ciół ZHP i bądź z nami w sta­łym kon­tak­cie!

Dzięki poda­niu przez Cie­bie adresu e-mail, będziemy mogli infor­mo­wać Cię o tym, co się dzieje w ZHP!

Jak wygląda harcerstwo dzisiaj?

Zasta­na­wia­łeś się kie­dyś jak wygląda har­cer­stwo dzi­siaj? Oto raport, sta­no­wiący prze­krój przez wszyst­kie obszary Związku Har­cer­stwa Pol­skiego. Jeśli tylko chcesz, możesz dzięki niemu w łatwy i przej­rzy­sty spo­sób poznać obecny stan naszej orga­ni­za­cji. Wystar­czy, że podasz nam swój adres e-mail, a my dostar­czymy Ci plik ze zbio­rem infor­ma­cji.

*ochrona danych osobowych

Drogi Rodzicu!

Marta Tittenbrun

Zosta­li­śmy poin­for­mo­wani, że zasta­na­wiasz się nad tym, czy wysłać swoje dziecko do har­cer­stwa. Dowie­dzie­li­śmy się także, że Twoje dziecko uczęsz­cza do pierw­szej klasy szkoły pod­sta­wo­wej – w takim wypadku wymogi for­malne są speł­nione...

Ja też byłem harcerzem…

Gabriela Mynarska

Wiele osób, spo­ty­ka­jąc umun­du­ro­wa­nego har­ce­rza, mówi: „Ja też byłem har­ce­rzem…”. Wtedy ludzie stają się zamy­śleni lub opo­wia­dają o swo­ich prze­ży­ciach, uśmie­cha­jąc się do wspo­mnień...

Czuwaj, Mamo!

Zofia Jackowska

Łatwiej być mamą, gdy jesteś har­cerką. A dokład­niej instruk­torką. Jak od dziecka jest się har­cerką, a potem obej­muje się funk­cję w kadrze dru­żyny (czy gro­mady), to ma się na kon­cie bagaż doświad­czeń i umie­jęt­no­ści, który uła­twia wiele, a moim zda­niem pomaga w byciu mamą...

Drogi Rodzicu!

Zostaliśmy poinformowani, że zastanawiasz się nad tym, czy wysłać swoje dziecko do harcerstwa. Dowiedzieliśmy się także, że Twoje dziecko uczęszcza do pierwszej klasy szkoły podstawowej – w takim wypadku wymogi formalne są spełnione. Dotarła jednak do nas informacja, Szanowny Rodzicu, że masz wątpliwości, czy to dobry pomysł, bo sam nie masz żadnego doświadczenia z drużyną harcerską. W takim razie z chęcią opowiemy Ci, jak to będzie.

Twoje dziecko zacznie chodzić na zbiórki raz w tygodniu. Kupienia mundurka nie można odkładać w nieskończoność, więc od razu uprzedzamy, że trochę pieniędzy na początku trzeba wydać. Ale gwarantujemy, że szybko się zwrócą. Z nawiązką. W wakacje Twoje dziecko pojedzie na obóz i jego drużynowy/a będzie szaleć ze złości, że dzwonisz dwa razy dziennie, żeby dowiedzieć, się, co u Twojego malucha. Od razu więc informujemy Cię, Drogi Rodzicu, co będzie się działo u Twojego dziecka na obozie, żebyś nie musiał już dzwonić: ani przez chwilę nie będzie się nudzić, będzie regularnie jeść posiłki, chodzić spać o stałych porach (oprócz dni, kiedy będzie biegać w nocy po lesie z dziką przyjemnością). Wstawać będzie wcześnie i gwarantujemy, że ani jedno „jeszcze chwilkę” nie zostanie wysłuchane, a Twoje dziecko szybko zacznie się cieszyć z wczesnych pobudek. Na obozie Twoje dziecko nauczy się samo robić sobie łóżko, nie bać się burzy, siedzieć spokojnie i spokojnie słuchać, jak starsi opowiadają o Ważnych Rzeczach, wreszcie nauczy się równo kroić cebulę, porządnie prać ręcznie własne ubrania, utrzymywać porządek i szorować naczynia na błysk.

Ale to oczywiście tylko obóz, Drogi Rodzicu, posłuchaj jeszcze, co będzie się działo dalej. W ciągu roku szkolnego Twoje dziecko będzie wciąż co tydzień chodziło na zbiórki, ale o mundurek już się nie martw – starczy na lata. Musisz się za to nauczyć aktywnego słuchania, bo Twoje dziecko będzie ze spotkań harcerskich przynosiło tyle wrażeń, że nieraz rozgotujesz makaron poświęcając tej nie zamykającej się buzi odpowiednią ilość uwagi. Lepiej od razu kup sobie zestaw bluzek/koszulek o rozmiar większych, bo duma Cię będzie rozpierać co najmniej kilka razy w miesiącu. Twoje dziecko zdobędzie w przeciągu roku więcej umiejętności niż dziecko Twoich znajomych przez 4 lata technikum. Dodatkowo mocno wbije sobie do głowy, czym jest szacunek, zaufanie, obietnica, prawdziwość, wytrwałość, honor.

W pewnym momencie możesz zacząć gubić się wśród imion, które w swoich opowieściach wymienia Twoje dziecko. Drogi Rodzicu, musisz wiedzieć, że Twoje dziecko w harcerstwie pozna mnóstwo ludzi, którzy będą z tej samej bajki. Z tej samej co Twoje dziecko, nie z Twojej. Być może nie zrozumiesz, na czym dokładnie polegają te relacje, ale wiedz, że Twoje dziecko będzie tych ludzi nazywać Przyjaciółmi. Pragniemy Cię także poinformować, że Twoje dziecko zacznie wyjeżdżać na weekendy w różne dziwne miejsca z dziwnie spakowanym plecakiem. Zaufaj nam jednak, ponieważ jesteśmy dobrze poinformowani – na tych wyjazdach będą Twojemu dziecku towarzyszyć ci ludzie z grupy na literę P, co oznacza trzy rzeczy: bezpieczeństwo, brak zasięgu, niezapomniane wrażenia.

Drogi Rodzicu, nie przestrasz się, kiedy pewnego dnia Twoje dziecko nieśmiało wyartykułuje swój pomysł dotyczący wyjazdu do Afryki w celu pomagania potrzebującym. Dobrze, bądźmy mniej drastyczni. Szokiem nieco bardziej lokalnym i dużo skromniejszym może być dla Ciebie również to, że Twoje dziecko angażuje się w szkolny wolontariat, podczas finału WOŚP chce cały dzień marznąć na ulicy z kolorową puszką, chętnie zgłosi się do pieczenia ciast, by zbierać pieniądze dla dzieci z Domów Dziecka, a cały Dzień Ziemi spędzi zgarbione zbierając papierki. Spieszymy poinformować, że to również wina harcerstwa. W harcerstwie Twoje dziecko nauczy się bowiem empatii i bezinteresowności, a niesienie pomocy stanie się dla niego równie atrakcyjne, co granie na PSP dla tego dziecka Twoich znajomych.

I nie zdziw się, Drogi Rodzicu, kiedy w słowniku Twojego dziecka szczególnie dużą frekwencję będą miały wyrażenia: „ja sam/a”, „umiem”, „nie”, „spokojnie, zrobię to”, „nie, nie boję się” i tym podobne. O tym też musimy Cię poinformować – Twoje dziecko stanie się samodzielne szybciej niż mogłeś to zaplanować. Twoje dziecko nagle stanie się ratownikiem medycznym, geografem, wychowawcą, podróżnikiem, inżynierem, kucharzem, animatorem, architektem, menedżerem, piosenkarzem, gitarzystą i artystą. I niestety to ono Ciebie, a nie Ty własne dziecko, nauczy rozpalać ognisko jedną zapałką, gdy kiedyś znów uda się Wam wyjechać wspólnie na wakacje.

A po tych wszystkich emocjonujących latach, gdy Twoje dziecko pewnie nie będzie już z Tobą mieszkało, zdejmie ten mundurek, powiesi do szafy i możliwe, że już nigdy nie założy. Znajdzie sobie świetne studia, świetną pracę, świetnego męża lub świetną żonę. Tylko przyjaciół będzie miało tych samych. Twoje dziecko będzie zdolne, kulturalne, oczytane, będzie miało wyrobiony światopogląd i będzie Cię szanowało. I do końca życia będziesz słuchać opowieści zaczynających się od: „A najlepsze było kiedyś na zbiórce/obozie/zimowisku…” – i będziesz, Drogi Rodzicu, żałować, że Twoi rodzice nigdy nie dostali takiego listu, jaki Ty teraz dostajesz.

Czuliśmy się w obowiązku przekazać Ci, Drogi Rodzicu, te wszystkie informacje. Ale decyzję, czy chcesz, żeby Twoje dziecko zostało harcerzem, musisz podjąć sam. I uczciwie ostrzegamy – to decyzja, która niesie ze sobą konsekwencje na całe życie.

Z poważaniem, Druhny i Druhowie Związku Harcerstwa Polskiego

Autorem artykułu jest Marta Tittenbrun. Artykuł pochodzi z „Na tropie”. „Na Tropie” to internetowy magazyn wędrowniczy, czyli portal tworzony przede wszystkim z myślą o wędrownikach i instruktorach Związku Harcerstwa Polskiego.

Ja też byłem harcerzem…

Wiele osób, spotykając umundurowanego harcerza, mówi: „Ja też byłem harcerzem…”. Wtedy ludzie stają się zamyśleni lub opowiadają o swoich przeżyciach, uśmiechając się do wspomnień.

Lato to czas obozów harcerskich, po których na lata pozostają wspomnienia. O tym, co przeżyli w harcerstwie i podczas obozów opowiedziały mi dwie osoby. Jedną z nich jest ksiądz, który jak sam mówi, dzięki harcerstwu jest w tu, gdzie jest. Druga to matka mojej koleżanki. Jak zaczęła się jej przygoda z harcerstwem i co z niej zostało do dzisiaj?

Piękna szkoła życia – historia księdza Zbigniewa

Swoją przygodę z harcerstwem rozpoczął w piątej klasie szkoły podstawowej w 61 DH „Wędrowiec”. W drużynie znalazł się głównie za sprawą swojej wychowawczyni, która razem z nauczycielem historii postanowiła przywrócić do życia istniejące wcześniej w szkole harcerstwo.

Drużyna powstawała od podstaw – trzeba było znaleźć chętnych, zorganizować zastępy, zacząć się regularnie spotykać. Zainteresowani starali się kompletować mundury i zapoznawać z historią harcerstwa. Pieniądze potrzebne na wyposażenie harcówki, zakup krzyży, organizację biwaków itp. zarabiali na harcerskim balu, sadzeniu lasu czy przez proste zbieranie butelek.

Ksiądz znalazł się w harcerstwie, bo jak sam mówi w jego małej miejscowości do wyboru było albo zostać ministrantem, albo harcerzem. Wspomina też rolę kadry, która była bardzo mocno nastawiona na dawanie czegoś z siebie i o swojej potrzebie poznawania nowych osób. Drużyna zaczęła działalność od zwiedzania Polski, później podróżowaliśmy znacznie dalej – do Bułgarii i Francji. Te wspólne przeżycia cementowały znajomości, a harcerstwo stawało się sposobem na życie – mówi ksiądz Zbigniew.

Tym, z czym księdzu Zbigniewowi najbardziej kojarzy się harcerstwo, to obozy i biwaki. Ale nie tylko! – Wspomina. – Chciałbym się pochwalić, że moja drużyna wielokrotnie zdobywała pierwsze miejsca w Konkursach Piosenki Harcerskiej. Przede wszystkim pamiętam „OSĘ”, czyli Oświęcimskie Spotkania Artystyczne, do dziś mam te dyplomy, właśnie z symbolem osy.

Obozy kojarzą mu się przede wszystkim z dużą ilością noszenia i charakterystycznym układem dnia. Wspomina też czas przeznaczany na zwiedzanie. Włodek, drużynowy i nauczyciel historii, wybierał miejsca, gdzie chciał pokazać jak najwięcej i potrafił w sposób bardzo radosny opowiadać o wielkich zakrętach w historii naszego narodu. Czas obozów był też dla jego drużyny okazją do podziwiania piękna przyrody za sprawą Ewy – nauczycielki biologii. Ksiądz pamięta też obozowe namioty – tzw. dziesiątki, w których jedynymi meblami były polowe łóżka, i chwile, gdy zrywały się gwałtowne burze i trzeba było bardzo szybko działać. Razem ze swoim kolegą, który był na czatach, postanowiliśmy uszczknąć trochę tych kanapek z pasztetem, które były najcudowniejsze na świecie, już nigdy później takich nie jadłem. Niestety, cofając się, zahaczyłem o śledzia przy namiocie i upadłem tak niefortunnie, że złamałem prawą rękę z przemieszczeniem – opowiada ksiądz. A cztery dni po tym biwaku mieliśmy wyruszać na obóz wędrowny. I na ten obóz poszedłem z ręką w gipsie. Stałem się taką maskotką, ale też człowiekiem od czarnej godziny. Jak nam brakowało czegoś do jedzenia, to posyłano mnie z tą złamaną ręką do gospodarzy z prośbą o jajka, o cukier… Ludzie widząc takiego nieszczęśnika, litowali się i nigdy nie wracałem z pustymi rękoma. A mnie przez to drużyna zapewniła noszenie plecaka, więc świetnie się uzupełnialiśmy.

Ksiądz Zbigniew nie ukrywa, że harcerstwo pomogło mu później w odnalezieniu się w seminarium, gdyż nie miał problemów z nawiązywaniem relacji. Jak twierdzi, w wyborze swojej drogi życiowej pomógł mu Bóg, choć nabyta w drużynie uczciwość względem samego siebie nie pozwoliła zignorować powołania, którego przed wstąpieniem do seminarium nie był pewien. Niestety, był to też moment, w którym musiał zakończyć swoją przygodę z drużyną. Głównie ze względu na przeprowadzkę i dużą ilość zadań, które musiał wykonywać. Zaczął się dla niego zupełnie inny etap życia.

Mimo że drogi księdza i harcerstwa rozeszły się już dość dawno, wiele z tych czasów w nim pozostało. Zdobył nietypowe umiejętności: od przyszywania guzików, musztry, przez zdolność przetrwania w trudniejszych warunkach, aż do rozbijania namiotów. Wspomina znane do dziś hasło „majtki”, oznaczające kawałek koszulki wystający spod kołnierzyka. Wielkie zamiłowanie do gór, te piękne widoki, ta radość zmęczenia, warunki, które tak naprawdę są potrzebne do przeżycia i wiele więcej już nie trzeba. Tego też się nauczyłem – człowiek naprawdę niewiele potrzebuje, żeby cieszyć się życiem – opowiada.

Każdy wynosi coś dla siebie – wspomnienia pani Anety

Pani Aneta niewiele może powiedzieć o swoich początkach w harcerstwie. Pamięta tylko, że w wieku ośmiu lat uczestniczyła w biwaku, który rozpoczął jej przygodę z drużyną „Sokoły”. Jak sama mówi, nie uczestniczyła aktywnie w działaniach drużyny, dopiero kilka lat później zainteresowała się na dobre harcerstwem, gdy zaczęła pomagać w gromadzie zuchowej „Wesoła gromada”. Wspomina, że zbiórki odbywały się w małej salce ozdobionej proporcami i symbolami związanymi z harcerstwem, a dzieci wiele się uczyły. Głównym celem mojej pracy z tymi maluchami było właśnie uczenie ich gier, historii, piosenek, zasad – opowiada. Później zajęła się prowadzeniem drużyny harcerskiej.

Pierwszy raz pojechała z drużyną na obóz do Dźwirzyna. Dojazd oczywiście pociągiem i autobusem na przygotowane przez kwaterkę obozowisko. Warunki określa jako spartańskie. Na miejscu czekały rozbite już wojskowe namioty, „NS-y” i „oficerki” dla kadry, do których doprowadzony był prąd, czyli znak cywilizacji! Przygotowana była też kuchnia polowa, plac apelowy i miejsce na ognisko. Według niej na obozach dzieci do warunków musiały się przyzwyczaić: same myły menażki, pomagały w kuchni, roznosiły posiłki. Nie było nigdy ciepłej wody, deszcz padał czasami przez tydzień, aż wszystko nasiąkało wilgocią.

Najmilszym wspomnieniem z obozu są dla pani Anety harcerskie ogniska. Miały swój urok, inny niż takie zwykłe ognisko. Zawsze były dużo większe, w odpowiedni sposób rozpalane po zachodzie słońca, śpiewało się przy nich odpowiednie pieśni… Przy ognisku dużo się działo – konkursy, zabawy, dziesiątki harcerskich piosenek. To było coś cudownego – wspomina. Nieodzownym elementem ognisk, jak i całego obozu, był dźwięk gitary.

Za najzabawniejszy element uznaje z kolei nocne warty. Obowiązkiem ostatniej nocnej warty było wyciągnięcie na główną drogę dwukołowego wózka z koszem na bułki i konwiami na mleko, które napełniał przejeżdżający z dostawą gospodarz – mówi pani Aneta. I właśnie pod koniec obozu, jedna z jej koleżanek, bardzo już zmęczona, wyszła do drogi tuż przed świtem. Niestety nie doczekała do rana… Po pobudce okazało się, że nie ma co zjeść na śniadanie, bo druhna nie wróciła jeszcze z bułkami i mlekiem. Poszliśmy zobaczyć, co się dzieje, jednak po mleczarzu i bułkach nie było ani śladu. Konwie zabrane, a koleżanka spała w koszu na pieczywo – opowiada. Historia oczywiście skończyła się szczęśliwie. Wyczekiwane bułki, po odrobinie starań, udało się znaleźć na drugim końcu Dźwirzyna.

Jak wspomina pani Aneta, z harcerstwa każdy wynosił coś dla siebie. Mógł nauczyć się grać na gitarze, czy śpiewać, ale też zdobyć proste codzienne umiejętności, takie jak obieranie ziemniaków. Obozy wykształcały poczucie obowiązku, by wstać o określonej godzinie i zameldować się na apelu. Brak takiego meldunku był „karany” przyszyciem do kanadyjki razem ze śpiworem. Sama także zdobyła wiele umiejętności – komunikacji i pracy z innymi, rozwiązywania problemów, ale też odpowiedzialności za siebie i innych. Jak mówi, świadomość tej odpowiedzialności dotarła do niej po latach.

Artykuł pochodzi z „Na tropie”. „Na Tropie” to internetowy magazyn wędrowniczy, czyli portal tworzony przede wszystkim z myślą o wędrownikach i instruktorach Związku Harcerstwa Polskiego.

Czuwaj, Mamo!

Łatwiej być mamą, gdy jesteś harcerką. A dokładniej instruktorką. Jak od dziecka jest się harcerką, a potem obejmuje się funkcję w kadrze drużyny (czy gromady), to ma się na koncie bagaż doświadczeń i umiejętności, który ułatwia wiele, a moim zdaniem pomaga w byciu mamą

Zaradność

Potrafisz zrobić wszystko, a jeśli nie potrafisz, to masz wielką łatwość w uczeniu się nowych rzeczy. Jeśli sama nie jesteś w stanie się nauczyć, to wśród znajomych harcerzy (masz ich NAPRAWDĘ DUŻO) ktoś na pewno jest od tego specjalistą.

Alarm mundurowy

Potrafisz ubrać się w dowolną kreację w trzy minuty. W tym czasie zdążysz też posprzątać w szafie i pewnie spakować wózkotorbę.

Harce

Harc jest wtedy, kiedy napotykasz trudność i musisz zdecydować, co zrobisz. Na przykład w czasie gry terenowej drogę, którą musisz iść, przecina rzeka. Od Ciebie zależy, czy zbudujesz most, poszukasz innej drogi czy znajdziesz bród. Świetnie znasz to uczucie, kiedy trzeba szybko podjąć decyzję i działać. Nic Cię nie zaskoczy.

Śpiewanki

Znasz piosenki, pląsy i tańce na każdą okazję. Nie tylko ukołyszesz do snu swoje dziecko śpiewając (pieśni obrzędowe, patriotyczne, poezję śpiewaną, przyśpiewki, harcerskie piosnki, pieśni marszowe, wyliczanki, klasykę polskiego rocka i wiele wymyślonych okazjonalnie…), ale okiełznasz też dziecięce bandy na przyjęciach, bo prostych, ruchowych albo „siedzianych” zabaw znasz milion.

Nocne czuwanie

Trzecia w nocy, a dziecko płacze? Spoko. Noc to też dobra pora do działania. Można wtedy składać Przyrzeczenie Harcerskie, śpiewać przy całonocnym ognisku, grać w grę terenową, wycinać materiały do gry, którą ma się przeprowadzić następnego dnia, szukać drogi powrotnej od wielu godzin, pakować się, a przede wszystkim stać lub chodzić w czasie nocnej warty przez dwie godziny. Nocne czuwanie nie stanowi problemu.

Obozowanie

To znaczy wiesz, jak spać, gotować i dbać o siebie i innych w każdych warunkach. Możesz nie być lepsza w pieczeniu ciast od teściowej, ale jak będzie trzeba, to ugotujesz wodę nawet w kartce papieru.

Praca nad sobą

Jeśli jesteś instruktorką, to znaczy, że w trakcie harcerskich „awansów” musiałaś stawiać sobie wyzwania. Trzeba było uświadomić sobie swoje słabości i podjąć z nimi walkę (ja raz wymyśliłam, że w ramach wyczynu będę przez tydzień wstawać po pierwszym budziku, było strasznie, udało się), wiesz, że jak trzeba, to dasz radę. Trzeba było się napracować, żeby zyskać pewność siebie. Teraz nie masz problemu, żeby rozgonić autobusowy tłum, kiedy wchodzisz z wózkiem, a poza tym nie bierzesz do siebie zgryźliwych uwag nieuprzejmych, upartych pasażerów, którzy nie są zadowoleni, że muszą się przesunąć.

Gawędy

Trudne tematy w rozmowach z dziećmi? Wiele razy rozmawiałaś z dziećmi na trudne tematy. Wiesz, że się da i wiesz, że to ważne i dobre. Widzisz, jak to kształtuje małe rozumki. Nie musisz mówić wprost – znasz gawędy (jeśli nie wiesz, czym jest gawęda – to trochę jak bajki terapeutyczne) i potrafisz na poczekaniu je wymyślać, co ułatwia trudne rozmowy.

Komunikacja

Byłaś na tylu kursach, warsztatach i szkoleniach, że zajęcia z komunikacji interpersonalnej sama mogłabyś prowadzić. W czym to pomaga? Umiesz dogadać się ludźmi. Wyczujesz też, kiedy oni nie umieją dogadać się z nikim i będziesz wiedziała, kiedy potraktować ich z większą wyrozumiałością…

Mogłabym tak pisać długo i namiętnie. Pewnie dlatego, że nauczyłam się (w harcerstwie!) dostrzegać dobre strony absolutnie w każdej sytuacji. Wiadomo: harcerz jest zawsze pogodny!

Autorka razem ze swoją przyjaciółką Marią – przyboczną 126 WDH i mamą rocznego Stasia – założyły blog czuwajmamo.blogspot.com, na którym chcą pisać o przygotowaniach do biwaku i obozu z własnymi dziećmi. „Generalnie chodzi o to, że jedziemy w tym roku z naszymi dziećmi na obóz. Tak, harcerski. Tak, do lasu”.

Artykuł pochodzi z „Na tropie”. „Na Tropie” to internetowy magazyn wędrowniczy, czyli portal tworzony przede wszystkim z myślą o wędrownikach i instruktorach Związku Harcerstwa Polskiego.

Podziel się z nami swoją przygodą!

Każdy z nas w harcerstwie przeżył niezapomnianą przygodę, którą często wspomina. Podziel się swoją harcerską przygodą. Krótki opis cudownych harcerskich chwil. Dajmy ożyć wspomnieniom!